• BMW
  • BMW M5 F90 - Czy warto kupić? Analiza i koszty w 2026

BMW M5 F90 - Czy warto kupić? Analiza i koszty w 2026

BMW M5 F90 - Czy warto kupić? Analiza i koszty w 2026
Autor Gabriel Baran
Gabriel Baran

15 lipca 2026

BMW M5 F90 to jeden z tych sedanów, które łączą codzienną wygodę z osiągami, jakie jeszcze niedawno kojarzyły się z rasowymi supersamochodami. W tym tekście rozkładam na czynniki pierwsze to, czym ta generacja naprawdę się wyróżnia, które wersje mają największy sens i na co patrzeć przy zakupie używanego egzemplarza. Dorzucam też realny obraz kosztów na polskim rynku, bo przy takim aucie sama moc nie wystarcza do podjęcia dobrej decyzji.

Najważniejsze rzeczy o tej generacji, zanim zaczniesz oglądać ogłoszenia

  • F90 był pierwszym M5 z napędem M xDrive, ale nadal pozwala na tryb 2WD i zachowuje tylnonapędowy charakter.
  • Standardowy V8 ma 600 KM i 750 Nm, Competition rozwija 625 KM, a CS dochodzi do 635 KM.
  • Najbardziej rozsądny kompromis na rynku wtórnym to zwykle Competition, bo łączy osiągi, dopracowanie i szeroką dostępność.
  • Po liftingu z 2020 roku auto zyskało odświeżony przód, nowe tylne lampy i większy ekran, ale nie straciło swojego charakteru.
  • W Polsce sensowne egzemplarze startują mniej więcej od 210-260 tys. zł, a lepsze auta kosztują wyraźnie więcej.

Dlaczego ta generacja wciąż robi tak dobre wrażenie

Największa zmiana w F90 nie polegała tylko na wzroście mocy. BMW po raz pierwszy dało M5 napęd na cztery koła M xDrive, ale zrobiło to po swojemu: bez wygładzenia auta do poziomu anonimowego szybkiego sedana. Układ jest mocno nastawiony na tył, a po wyłączeniu stabilizacji można przejść nawet do trybu 2WD, więc kierowca nadal ma wpływ na to, jak samochód zachowuje się przy wyjściu z zakrętu.

To właśnie dlatego F90 nie zestarzał się szybko. Nadal jest wystarczająco nowoczesny, żeby zachwycać tempem, ale nie tak „odklejony” od mechaniki, jak wiele współczesnych aut o podobnych osiągach. W praktyce to sedan, który potrafi być spokojny w korku, a po zmianie ustawień zamienia się w bardzo skuteczną maszynę do szybkiej jazdy.

Ja właśnie ten balans uważam za jego największą zaletę. Nie trzeba go tłumaczyć jako kompromisu. To po prostu bardzo mocne BMW, które nie zapomniało, czym M5 ma być. A skoro już wiadomo, dlaczego budzi tyle emocji, warto rozróżnić wersje, bo one naprawdę nie są takie same.

Wnętrze BMW M5 F90 z czarną skórzaną tapicerką, sportową kierownicą i nowoczesnym panelem.

Wersje F90, które naprawdę warto rozróżniać

Przy F90 najczęstszy błąd kupujących polega na wrzuceniu wszystkich odmian do jednego worka. Tymczasem różnice między standardowym M5, Competition i CS są odczuwalne nie tylko na papierze, ale też w charakterze auta i w tym, ile sensu ma konkretna oferta.

Wersja Najważniejsze dane Co zyskujesz Kiedy ma sens
M5 600 KM, 750 Nm, 0-100 km/h w 3,4 s Najbardziej uniwersalny wariant, już bardzo szybki i nadal komfortowy Gdy chcesz wejść w świat F90 bez przepłacania za najostrzejszą odmianę
M5 Competition 625 KM, 750 Nm, 0-100 km/h w 3,3 s Doprecyzowane zawieszenie, ostrzejsza reakcja, zwykle najlepszy kompromis Gdy szukasz najbardziej logicznej wersji do codziennego używania i szybkiej jazdy
M5 CS 635 KM, 750 Nm, 0-100 km/h w 3,0 s Lżejsza konstrukcja, fotele kubełkowe, ceramiczne hamulce w standardzie Gdy bardziej niż komfort liczy się rzadkość, charakter i potencjał kolekcjonerski

Facelift z 2020 roku nie zmienił filozofii auta, ale poprawił wygląd i odbiór kabiny. Zmodyfikowano reflektory i tylne lampy, ekran infotainment urósł, a zawieszenie dopracowano elementami znanymi z M8 Gran Coupé. To ważne, bo przy zakupie używanego auta różnica między przedliftowym a poliftingowym egzemplarzem jest bardziej znacząca, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Jeśli mam wskazać jedną wersję bez zbędnego sentymentu, wybieram Competition. Standard jest bardzo dobry, CS jest fantastyczny, ale to Competition najczęściej daje najlepszy stosunek ceny do tego, co naprawdę czuć za kierownicą. Taki podział ma sens dopiero wtedy, gdy rozumie się, jak to auto jeździ na co dzień.

Jak jeździ i dlaczego xDrive nie odebrał mu charakteru

Silnik, skrzynia i moment obrotowy

Pod maską pracuje 4,4-litrowe V8 z podwójnym doładowaniem, czyli jednostka, która nie potrzebuje wysokich obrotów, żeby robić wrażenie. Najważniejsza jest tu nie sama liczba 600, 625 czy 635 KM, ale sposób oddawania mocy: moment obrotowy pojawia się wcześnie i utrzymuje się szeroko, więc auto reaguje natychmiast bez konieczności „gonienia” silnika do czerwonego pola.

Za przeniesienie napędu odpowiada 8-biegowa skrzynia M Steptronic z Drivelogic. To rozwiązanie, które pozwala przejść od spokojnej, płynnej jazdy do bardzo szybkiej, zdecydowanej zmiany przełożeń. W praktyce skrzynia jest jednym z najmocniejszych punktów F90, bo dobrze znosi zarówno codzienny ruch, jak i ostrzejsze traktowanie, pod warunkiem że samochód był regularnie serwisowany.

Co zmienia M xDrive

M xDrive nie jest tu zwykłym napędem AWD, tylko systemem nastawionym na skuteczność. W trybie 4WD auto jest najbardziej przewidywalne, w 4WD Sport wyraźniej pracuje tyłem, a 2WD pozwala zdjąć przednią oś z gry i zostawić kierowcę sam na sam z tylnym napędem. Dla mnie to właśnie ten zakres możliwości odróżnia F90 od wielu szybkich limuzyn, które są szybkie wyłącznie wtedy, gdy elektronika wszystko wygładzi.

Warto też pamiętać, że mimo napędu na cztery koła to nie jest lekki samochód. BMW podawało masę własną na poziomie 1865 kg, ale pomogły tu karbonowy dach i aluminiowe elementy nadwozia, więc auto nie czuje się ociężale tak, jak sugerowałyby suche liczby. Właśnie dlatego F90 prowadzi się bardziej jak bardzo szybki, dopracowany grand tourer niż brutalny torowy sprzęt. I to prowadzi nas do pytania, ile dziś trzeba za taki charakter zapłacić.

Ile kosztuje dziś na polskim rynku

W 2026 roku F90 kupuje się już jako używane auto marzeń, a nie świeży model z salonu. To zmienia perspektywę: liczy się nie tylko cena zakupu, ale też historia egzemplarza, przebieg, modyfikacje i stan eksploatacyjny. Z ogłoszeń w Polsce widać wyraźnie, że różnice między sztukami są duże, a najtańsza oferta nie jest zwykle najlepszą okazją.

Segment oferty Typowy pułap cenowy w Polsce Co zwykle dostajesz Moja ocena
Wczesny F90 z większym przebiegiem około 210-260 tys. zł Auto z bogatym wyposażeniem, ale często po intensywnym użytkowaniu Tylko po bardzo dokładnej weryfikacji historii i stanu technicznego
Competition z sensowną historią około 280-400 tys. zł Najlepszy kompromis między ceną, osiągami i rynkową popularnością Najrozsądniejszy wybór dla większości kupujących
CS lub auta wyjątkowo zadbane około 550 tys. zł i więcej Rzadkość, lepsze wyposażenie, mocniejszy charakter i potencjał kolekcjonerski Opcja dla tych, którzy wiedzą, za co dopłacają

W praktyce te widełki pokazują coś ważniejszego niż sama cena. F90 nie jest dziś samochodem „do kupienia tanio”, tylko autem, przy którym różnica kilkudziesięciu tysięcy złotych potrafi oznaczać zupełnie inny stan historii, serwisu i zużycia. Jeśli egzemplarz jest podejrzanie tani, zwykle nie jest to przypadek, tylko sygnał ostrzegawczy.

Warto też pamiętać, że obecna generacja M5 kosztuje już wyraźnie więcej, więc dobrze utrzymane F90 nadal broni się jako sensowna droga do V8 i prawdziwego auta klasy M. To jednak ma sens tylko wtedy, gdy kupujący wie, czego szukać pod karoserią i w dokumentach.

Na co patrzeć przed zakupem używanego egzemplarza

Przy F90 nie zaczynam od koloru ani felg. Najpierw sprawdzam historię serwisową, sposób użytkowania i to, czy auto nie było modyfikowane byle jak. To samochód, który dobrze znosi moc, ale źle znosi zaniedbanie. I właśnie tu wiele ofert wygląda pięknie tylko do momentu pierwszego dokładniejszego oględzinowego testu.

Układ chłodzenia i szczelność

W tak mocnym V8 trzeba przyglądać się każdemu śladowi wycieku, zapocenia i niedomagania układu chłodzenia. Po jeździe próbnej warto obejrzeć komorę silnika, sprawdzić, czy nie ma niepokojących zapachów, i upewnić się, że silnik trzyma temperaturę bez historii o przegrzewaniu. Przy aucie tej klasy nie bagatelizuję drobnych śladów płynów, bo mała nieszczelność dziś często kończy się dużym rachunkiem jutro.

Skrzynia, xDrive i tryby pracy

Podczas jazdy próbnej zwracam uwagę na płynność zmian biegów, reakcję na kickdown i zachowanie napędu przy mocniejszym przyspieszaniu. Auto nie powinno szarpać, opóźniać reakcji ani dziwnie przenosić momentu między osiami. Jeśli sprzedający chwali się, że samochód „zawsze jeździł delikatnie”, a jednocześnie ma bardzo wysoką moc, to i tak sprawdziłbym skrzynię oraz tryby M xDrive, bo ukryte problemy zwykle ujawniają się właśnie pod obciążeniem.

Hamulce, opony i geometria

Duże koła, wysoka masa i osiągi robią swoje. W M5 zużycie opon i hamulców potrafi być szybkie, a nierównomierne ścieranie bieżnika często zdradza złą geometrię albo ostre użytkowanie. To szczególnie ważne w aucie, które mogło widzieć autostrady, szybkie trasy i czasem tor. Gdy widzę wyraźnie zużyte opony przy „niskim przebiegu”, od razu traktuję to jako sygnał do głębszego sprawdzenia historii auta.

Przeczytaj również: BMW E46 330Ci - szczegółowe informacje o osiągach i specyfikacjach

Historia modyfikacji

W świecie F90 tuning jest bardzo popularny i sam w sobie nie musi być problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy auto było podkręcane bez dokumentacji, z pominięciem serwisu albo z pakietem modyfikacji, których nikt nie umie sensownie opisać. Dla mnie bezpieczniejszy jest zadbany egzemplarz seryjny niż „dopieszczony” samochód z niejasnym pochodzeniem części i map.

Jeżeli po takiej weryfikacji auto nadal wygląda dobrze, dopiero wtedy ma sens rozmowa o tym, czy F90 rzeczywiście pasuje do Twoich oczekiwań lepiej niż nowsze M5. I to jest ostatni krok, który warto zrobić z chłodną głową.

Kiedy F90 wygrywa z nowszym M5

F90 wygrywa wtedy, gdy szukasz dużego sedana z prawdziwym V8, ale nie chcesz płacić ceny nowego auta i nie potrzebujesz najnowszej generacji infotainmentu za wszelką cenę. To samochód, który wciąż daje bardzo dużo emocji, a przy tym jest wystarczająco dojrzały, żeby nadawać się do codziennej jazdy bez ciągłego poczucia, że wszystko jest zbyt sztywne, zbyt ciężkie albo zbyt skomplikowane.

Nowsze M5 będzie lepsze dla kogoś, kto chce świeżości konstrukcji, aktualnych systemów i pełnego spokoju związanego z zakupem salonowym. F90 z kolei bardziej przemawia do kierowcy, który ceni mechaniczny charakter, niższy próg wejścia i większą szansę na znalezienie auta z wyraźną osobowością. Właśnie dlatego ten model w 2026 roku nadal ma mocną pozycję na rynku wtórnym.

Jeśli miałbym zamknąć temat jednym praktycznym zdaniem, powiedziałbym tak: szukaj zadbanego egzemplarza z pełną historią, unikaj przypadkowych modyfikacji i nie oszczędzaj na weryfikacji przed zakupem. Wtedy M5 F90 nie będzie tylko szybkim BMW z ogłoszenia, ale jednym z najbardziej kompletnych sportowych sedanów, jakie można dziś kupić z drugiej ręki.

FAQ - Najczęstsze pytania

M5 to wersja bazowa (600 KM), Competition (625 KM) oferuje dopracowane zawieszenie i ostrzejszą reakcję. M5 CS (635 KM) jest najlżejsze, ma kubełkowe fotele i ceramiczne hamulce w standardzie, skupiając się na osiągach i kolekcjonerskim charakterze.

Tak, M5 F90 jako pierwsze M5 posiada napęd M xDrive. Jest on mocno nastawiony na tył, a w trybie 2WD pozwala na pełne odłączenie przedniej osi, zachowując tylnonapędowy charakter, co daje kierowcy dużą kontrolę.

Ceny używanych M5 F90 w Polsce zaczynają się od około 210-260 tys. zł za wczesne egzemplarze. Wersje Competition z dobrą historią to koszt 280-400 tys. zł, a M5 CS lub wyjątkowo zadbane sztuki mogą przekraczać 550 tys. zł.

Kluczowa jest historia serwisowa, stan układu chłodzenia, szczelność silnika, płynność działania skrzyni biegów i napędu xDrive. Należy też sprawdzić zużycie hamulców i opon oraz unikać aut z nieudokumentowanymi modyfikacjami.

F90 to świetny wybór, jeśli szukasz mocnego V8 z mechanicznym charakterem, nie potrzebujesz najnowszych systemów infotainment i cenisz niższy próg wejścia. Oferuje emocje i dojrzałość do codziennej jazdy, będąc nadal bardzo konkurencyjnym na rynku wtórnym.

Tagi
m5 f90
bmw m5 f90 zakup
bmw m5 f90 używane
bmw m5 f90 wady
Udostępnij artykuł
Autor Gabriel Baran
Gabriel Baran
Nazywam się Gabriel Baran i od 7 lat zajmuję się tematyką motoryzacyjną. Moje zainteresowanie samochodami zaczęło się w dzieciństwie, kiedy to spędzałem długie godziny, przeglądając magazyny motoryzacyjne i marząc o różnych modelach. Z biegiem lat postanowiłem połączyć tę pasję z pracą, co zaowocowało wieloma artykułami na temat nowinek w branży, testów samochodów oraz porad dotyczących zakupu i eksploatacji pojazdów. W moim podejściu do pisania stawiam na rzetelność i przystępność informacji. Staram się w klarowny sposób przedstawiać złożone zagadnienia, porównując różne źródła i śledząc najnowsze trendy. Chcę, aby każdy czytelnik znalazł u mnie nie tylko ciekawe treści, ale także praktyczne porady, które pomogą mu lepiej zrozumieć świat motoryzacji.
Oceń artykuł
Ocena: 0 Liczba głosów: 0

Komentarze(0)