Pickupy Maxusa w 2026 roku dzielą się na dwa bardzo różne podejścia: klasyczny diesel do cięższej pracy i holowania oraz elektrycznego pickupa, który stawia na komfort, technologię i jazdę bez spalin. Poniżej pokazuję, czym różnią się najważniejsze modele, dla kogo który ma sens i na co uważać, żeby nie kupić auta „na papierze”, tylko naprawdę użyteczne w codziennym życiu.
Najkrócej: Maxus ma dziś dwa wyraźnie różne pickupy
- W Polsce najważniejsze są dziś T60 MAX i eTerron 9.
- T60 MAX to 2.0 biturbo diesel, 215 KM, 500 Nm, 4x4 i 1 050 kg ładowności.
- eTerron 9 to elektryczny 4x4 z baterią 102 kWh, zasięgiem do 430 km WLTP i ładownością 620 kg.
- Oba modele mogą holować przyczepę o masie do 3 500 kg, ale robią to w zupełnie innym stylu.
- W praktyce wybór sprowadza się do odpowiedzi na pytanie: czy bardziej potrzebujesz ładowności i prostoty diesla, czy ciszy, zasięgu miejskiego i ładowania w bazie.

Jak dziś wygląda oferta pickupów Maxusa w Polsce
Patrzę na tę gamę bardzo pragmatycznie: Maxus nie próbuje dziś sprzedawać jednego uniwersalnego pickupa dla wszystkich, tylko dwa auta o wyraźnie różnym charakterze. Z jednej strony jest T60 MAX, czyli diesel nastawiony na ciężką robotę, z drugiej eTerron 9, czyli nowoczesny elektryk, który ma pokazać, że pickup może być cichy, szybki i dobrze wyposażony. W tle został jeszcze starszy T90 EV, ważny jako etap rozwoju marki, ale to już nie on wyznacza kierunek rozmowy o Maxusie w Polsce.
To rozróżnienie ma znaczenie, bo wiele osób szuka po prostu „pickupa Maxusa”, a tak naprawdę stoi przed wyborem między dwoma zupełnie innymi scenariuszami użytkowania. Jeden model lepiej zniesie codzienny ciężar, drugi lepiej pasuje do jazdy mieszanej, firmowej floty i miejsc, gdzie liczy się wjazd do stref o ograniczonej emisji. I właśnie od tego warto zacząć, zanim przejdzie się do szczegółów technicznych.
T60 MAX jest dieslem, który ma po prostu robić robotę
T60 MAX nie udaje samochodu lifestyle’owego. To pickup zbudowany wokół prostego założenia: ma wozić, holować i znosić codzienną eksploatację bez kaprysów. Dostaje 2,0-litrowy silnik biturbo wysokoprężny o mocy 215 KM i momencie 500 Nm, współpracujący z 8-biegowym automatem oraz napędem 4x4 z tylną blokadą mechanizmu różnicowego. W praktyce oznacza to auto, które nie musi imponować w katalogu, bo i tak ma robić swoje na budowie, w gospodarstwie albo podczas ciągnięcia ciężkiej przyczepy.
- Ładowność 1 050 kg sprawia, że T60 MAX lepiej znosi typowo użytkowe zadania niż elektryczny odpowiednik.
- Uciąg 3 500 kg to realny atut, jeśli auto ma pracować z lawetą, łodzią albo dużą przyczepą.
- HVO100 to ciekawy plus: chodzi o odnawialny olej napędowy, który może ograniczać emisję CO2, ale nadal nie wszędzie jest łatwo dostępny.
- Kamera 360 stopni, Apple CarPlay, Android Auto i podgrzewane elementy kabiny pokazują, że ten model nie jest już surowym „narzędziem bez komfortu”.
Na oficjalnej stronie modelu T60 MAX widzę dziś kampanię z ceną 129 900 zł netto, ale traktuję to jako ofertę promocyjną, nie stały punkt odniesienia. Jeśli ktoś szuka pickupa głównie do pracy i chce ograniczyć ryzyko kompromisów, ten model jest najbardziej przewidywalny w całej gamie. A to w segmencie użytkowym bywa ważniejsze niż efektowna specyfikacja.
eTerron 9 pokazuje, jak daleko może pójść elektryczny pickup
eTerron 9 idzie w zupełnie inną stronę. Tu najważniejsza nie jest klasyczna prostota diesla, tylko połączenie napędu elektrycznego, dużej baterii i bardzo mocnego zestawu użytkowego. Mamy baterię 102 kWh, zasięg do 430 km WLTP, napęd 4x4, przyspieszenie do 100 km/h w 5,8 sekundy i możliwość holowania przyczepy do 3 500 kg. To nie jest ciekawostka dla fanów EV, tylko poważny samochód roboczy, tyle że w nowocześniejszym wydaniu.
- Ładowność 620 kg jest wyraźnie niższa niż w T60 MAX, bo duża bateria swoje waży.
- Frunk 236 litrów, czyli przedni bagażnik, daje dodatkowe miejsce na narzędzia, kable lub bagaż.
- Ładowanie AC do 11 kW i DC do 130 kW pozwala sensownie obsługiwać auto w firmie i w trasie.
- 20-80% w 42 minuty to parametr ważny głównie wtedy, gdy masz realny dostęp do szybkiego ładowania po drodze.
- V2L, czyli możliwość zasilania z auta urządzeń zewnętrznych, to praktyczny dodatek przy pracy w terenie lub na wyjazdach.
W materiałach modelowych Maxusa eTerron 9 dostaje też 5 gwiazdek Euro NCAP, a to w pickupie nie jest drobiazg. Dla mnie ważniejsze od samego wyniku jest to, że ten model przestaje wyglądać jak kompromis między autem dostawczym a SUV-em, a zaczyna przypominać dobrze przemyślane narzędzie do pracy i codziennej jazdy. Tyle że z elektrycznym napędem trzeba liczyć się z jedną zasadą: im cięższy ładunek, im chłodniejsza pogoda i im szybciej jedziesz, tym mniej z katalogowego zasięgu zostaje w realu.
Który wariant ma więcej sensu przy konkretnym profilu użytkowania
Gdybym miał uprościć wybór do jednego zdania, powiedziałbym tak: T60 MAX lepiej pasuje do ciężkiej roboty i długich, przewidywalnych tras, a eTerron 9 do firm i użytkowników, którzy mogą ładować auto w bazie i chcą jeździć ciszej oraz nowocześniej. To nie jest walka „lepszy kontra gorszy”, tylko wybór między dwoma różnymi zestawami priorytetów.
| Kryterium | T60 MAX | eTerron 9 | Co z tego wynika w praktyce |
|---|---|---|---|
| Napęd | 2.0 biturbo diesel, 4x4, automat 8-biegowy | Elektryczny 4x4, dwa silniki | T60 MAX jest prostszy w planowaniu pracy, eTerron 9 daje ciszę i natychmiastową reakcję. |
| Ładowność | 1 050 kg | 620 kg | Jeśli regularnie wożysz ciężki ładunek, diesel ma wyraźną przewagę. |
| Holowanie | 3 500 kg | 3 500 kg | Na papierze remis, ale przy EV trzeba bardziej pilnować zasięgu pod obciążeniem. |
| Zasięg i tankowanie | Tankowanie klasyczne, opcjonalnie HVO100 | Do 430 km WLTP, ładowanie AC i DC | EV wygrywa, jeśli masz gdzie ładować i jeździsz głównie wokół bazy. |
| Dodatki użytkowe | 360°, nowoczesne multimedia, komfortowa kabina | Frunk, V2L, pneumatyczne zawieszenie, 5 gwiazdek bezpieczeństwa | eTerron 9 mocniej uderza w nowoczesność i wszechstronność. |
Ja patrzyłbym na to jeszcze prościej: jeśli auto ma codziennie przewozić ciężkie materiały, sprzęt albo ludzi i ładunek naraz, diesel będzie bezpieczniejszym wyborem. Jeśli natomiast masz własną ładowarkę, pracujesz w mieście lub pod miastem i chcesz korzystać z komfortu EV bez rezygnacji z pickupa, eTerron 9 zaczyna być bardzo logiczny. Właśnie tu wychodzi różnica między autem „do wszystkiego” a autem „do konkretnego zadania”.
Na co zwracam uwagę przed zakupem takiego auta
W segmencie pickupów najczęstszy błąd jest banalny: ludzie patrzą na moc i wygląd, a dopiero potem na realne parametry użytkowe. Tymczasem przy takim samochodzie liczą się rzeczy mniej efektowne, ale decydujące o tym, czy będziesz zadowolony po pół roku, czy po trzech dniach. Ja zawsze sprawdzam cztery obszary.
- Ładowność i masa własna - bo deklarowana liczba musi się zgadzać z tym, co naprawdę wożysz razem z pasażerami i wyposażeniem.
- Warunki ładowania lub tankowania - elektryk bez pewnego dostępu do ładowarki szybko zaczyna przeszkadzać, a diesel bez sensownej trasy i obciążenia marnuje swój potencjał.
- Trasy zimą i z przyczepą - w EV zasięg spada szybciej, niż większość osób zakłada na początku.
- Dostępność serwisu i zabudów - w aucie użytkowym to często ważniejsze niż dopracowane grafiki w katalogu.
Warto też pamiętać o jednej rzeczy, którą łatwo zlekceważyć przy eTerronie 9: 620 kg ładowności brzmi sensownie, dopóki nie doliczysz narzędzi, skrzyń, pasażerów i osprzętu. Z drugiej strony T60 MAX też nie jest wolny od kompromisów, bo diesel wymaga świadomego podejścia do kosztów paliwa, tras i ewentualnych ograniczeń środowiskowych. Dobrze kupiony pickup nie jest więc tym, który najbardziej imponuje na zdjęciu, tylko tym, który najrzadziej zmusza cię do tłumaczenia własnych decyzji po fakcie.
Co z tej oferty wynika, gdy liczysz naprawdę użyteczny samochód
Maxus zrobił coś rozsądnego: zamiast udawać, że jeden pickup rozwiąże każdy problem, postawił obok siebie dwa sensowne, ale różne narzędzia. T60 MAX jest bardziej tradycyjny, mocniejszy w ładowności i lepszy tam, gdzie liczy się prostota pracy. eTerron 9 to wybór dla tych, którzy chcą wejść w elektrycznego pickupa bez rezygnacji z napędu 4x4, holowania i sensownej kabiny.
Jeśli miałbym doradzić jedną rzecz, powiedziałbym tak: nie wybieraj tego auta od nazwy modelu, tylko od własnego scenariusza. Policz ładunek, sprawdź trasy, policz dostęp do ładowania albo paliwa i dopiero wtedy patrz na wyposażenie. Wtedy pickup Maxusa przestaje być ciekawostką z folderu, a zaczyna być samochodem, który faktycznie pomaga w pracy i nie męczy w codziennym użytkowaniu.
