• Supersamochody
  • Ferrari F90 - Czym jest ten unikat i jak nie pomylić go z SF90?

Ferrari F90 - Czym jest ten unikat i jak nie pomylić go z SF90?

Ferrari F90 - Czym jest ten unikat i jak nie pomylić go z SF90?
Autor Gabriel Baran
Gabriel Baran

30 maja 2026

Ferrari F90 to jeden z najbardziej tajemniczych samochodów w historii marki: projekt skrajnie rzadki, zbudowany poza klasyczną linią produkcyjną i obrosły legendą większą niż niejeden seryjny supersamochód. W tym artykule wyjaśniam, czym ten model naprawdę jest, skąd się wziął, co ma pod karoserią, dlaczego jego wygląd wciąż budzi emocje i jak odróżnić go od współczesnych Ferrari o podobnie brzmiących nazwach.

Najważniejsze fakty o F90 w skrócie

  • To nie jest zwykły seryjny model z katalogu Ferrari, lecz tajny projekt Pininfariny zbudowany na bazie Testarossy.
  • Najczęściej mówi się o sześciu egzemplarzach wykonanych dla rodziny królewskiej Brunei.
  • Auto należy do świata supersamochodów, ale bardziej jako dzieło coachbuildingu niż klasycznej produkcji seryjnej.
  • Jego znaczenie wynika z rzadkości, historii zamówienia i unikalnej stylistyki, a nie z rekordowych osiągów.
  • Łatwo pomylić go z SF90 Stradale, choć to zupełnie inna epoka, technika i filozofia budowy.

Czym naprawdę jest F90

Najprościej ujmując, to unikatowy projekt karoseryjny oparty na mechanice Ferrari Testarossa. W praktyce oznacza to klasyczny przykład coachbuildingu, czyli tworzenia nowego nadwozia na istniejącej bazie technicznej. Taki samochód nie trafia do ludzi z salonu jak zwykłe Ferrari, tylko powstaje na specjalne zamówienie, z własnym pomysłem na proporcje, detale i charakter.

Dla mnie najważniejsze jest właśnie to rozróżnienie: F90 należy do historii Ferrari, ale nie jest typowym modelem z oficjalnej linii produkcyjnej. To bardziej pokaz możliwości Pininfariny i dowód na to, jak daleko potrafiło się wtedy posunąć projektowanie aut dla bardzo wąskiego grona klientów. I właśnie ta nietypowość prowadzi prosto do jego genezy.

Jak powstał ten projekt i skąd wzięła się jego legenda

Historia F90 zaczyna się w końcówce lat 80., gdy rodzina królewska Brunei zamówiła serię niezwykle ekskluzywnych samochodów. Projekt powierzono Pininfarinie, a całość prowadzono w tajemnicy, tak aby Maranello nie miało pełnej kontroli nad tym, co powstaje. To nie była zwykła personalizacja, tylko osobny, niemal konspiracyjny program budowy aut.

  • Zamówienie dotyczyło auta o bardzo indywidualnym charakterze, nie kolejnej wersji Testarossy.
  • Bazą techniczną pozostała Testarossa, ale nadwozie zaprojektowano praktycznie od nowa.
  • Najczęściej podaje się, że powstało sześć egzemplarzy, każdy z drobnymi różnicami wykończenia.
  • Nazwa F90 jest interpretowana jako nawiązanie do „Ferrari lat 90.”, czyli wizji przyszłości widzianej pod koniec poprzedniej dekady.

To właśnie ta mieszanka tajemnicy, rzadkości i zaufania do włoskiego nadwoziowca sprawiła, że samochód urósł do rangi legendy. Z takiej historii naturalnie przechodzę do tego, co widać na pierwszy rzut oka, bo F90 działa nie tylko opowieścią, ale też formą.

Elegancki, czarny Ferrari F90 z czerwonym akcentem na progu, lśni na tle granatowego tła.

Dlaczego stylistyka wciąż robi wrażenie

Ten samochód nie próbuje podobać się każdemu. I właśnie dlatego działa. F90 ma w sobie coś z wizji przyszłości stworzonej na przełomie lat 80. i 90.: jest nisko osadzony, mocno wygładzony, a jednocześnie bardziej rzeźbiarski niż klasyczna Testarossa. Widać tu chęć wyróżnienia się bez kopiowania tego, co już było.

To auto opiera się na mocnej symetrii, dużych płaszczyznach i charakterystycznym układzie wlotów oraz przetłoczeń. W supersamochodach często chodzi o agresję, a tu mocniej czuć kontrolowaną egzotykę. Efekt jest prosty: jedni uznają F90 za odważny manifest stylistyczny, inni za projekt zbyt dziwny jak na Ferrari. I właśnie dlatego pamięta się go lepiej niż wiele poprawnych, ale bezpiecznych konstrukcji.

Jeśli interesuje cię świat supersamochodów, warto czytać takie projekty jak dokument epoki. Pokazują, jak projektanci wyobrażali sobie przyszłość, zanim elektronika i aerodynamika zaczęły dyktować niemal każdy detal. To prowadzi do pytania, co tak naprawdę siedzi pod tą efektowną karoserią.

Co ma pod spodem i jak to przekłada się na jazdę

Pod piękną formą F90 kryje się mechanika znana z Testarossy, czyli rozwiązanie charakterystyczne dla końca lat 80. To ważne, bo oznacza, że nie mamy tu zupełnie nowej platformy zbudowanej od zera pod najnowsze osiągi. Mamy raczej dopracowaną reinterpretację istniejącego auta, w której liczy się spójność projektu, a nie pogoń za rekordem na papierze.

W praktyce taki samochód zachowuje się jak supersamochód z analogowej epoki: ciężar, szerokie nadwozie, specyficzna ergonomia i mechanika wymagająca większej uwagi niż we współczesnych modelach. Dla właściciela oznacza to trzy rzeczy:

  • serwis musi znać starszą włoską technikę, a nie tylko nowoczesną diagnostykę;
  • oryginalność podzespołów ma większe znaczenie niż w zwykłym aucie kolekcjonerskim;
  • codzienne użytkowanie nie jest celem tego projektu, bo komfort i praktyczność schodzą na dalszy plan.

To nie jest samochód do porównywania z dzisiejszymi hypercarami wyłącznie przez pryzmat przyspieszenia. Jego siła leży gdzie indziej: w pochodzeniu, rzadkości i w tym, że stanowi pomost między klasycznym Ferrari a bardziej współczesnym myśleniem o supersamochodzie. Dlatego łatwo pomylić go z inną nazwą, która brzmi podobnie, ale oznacza zupełnie coś innego.

Dlaczego łatwo pomylić go z SF90 Stradale

Tu pojawia się najczęstsze nieporozumienie. Wiele osób wpisuje nazwę F90, mając na myśli nowsze SF90 Stradale, a to dwa zupełnie różne światy. Jak podaje Ferrari, SF90 Stradale to pierwszy model marki z architekturą PHEV, czyli hybrydą plug-in. F90 nie ma z tym nic wspólnego: to projekt sprzed dekad, z zupełnie inną filozofią i bazą techniczną.

Cecha F90 SF90 Stradale
Epoka Koniec lat 80. Nowoczesny model produkcyjny
Status Tajny projekt Pininfariny dla Brunei Seryjny supersamochód Ferrari
Baza Testarossa Własna architektura PHEV
Napęd Klasyczny układ z epoki Testarossy V8 wspierane silnikami elektrycznymi
Cel Unikat i pokaz możliwości coachbuildingu Osiągi i sprzedaż w oficjalnej sieci

To rozróżnienie jest ważne także z perspektywy czytelnika, który szuka konkretnego auta, a nie tylko podobnie brzmiącej nazwy. Jeśli ktoś chce współczesnego Ferrari do jazdy, patrzy na SF90. Jeśli chce legendy, tajemnicy i jednego z najbardziej zamkniętych projektów w historii marki, wchodzi w zupełnie inną kategorię. A skoro już wiadomo, czym to auto jest, trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie, jak oceniać je z punktu widzenia kolekcjonera.

Jak oceniać taki samochód z perspektywy kolekcjonera

W przypadku F90 nie ma sensu podchodzić do tematu jak do zwykłego rynku wtórnego. Tak rzadkie auto wycenia się inaczej, bo kluczowe są nie tylko stan techniczny i wygląd, ale przede wszystkim proweniencja, czyli historia konkretnego egzemplarza. W praktyce liczy się to, kto go zamówił, jak został zbudowany, czy zachował oryginalne elementy i czy dokumentacja jest spójna.

Gdybym miał oceniać taki samochód chłodnym okiem, sprawdzałbym przede wszystkim:

  • ciągłość historii własności;
  • oryginalność nadwozia, wnętrza i detali wykończeniowych;
  • zgodność numerów i dokumentów z pierwotnym projektem;
  • zakres ewentualnych napraw lub renowacji;
  • to, czy auto zachowało charakter projektu, a nie zostało „przerobione pod sprzedaż”.

Przy takich samochodach drobna różnica w historii potrafi znaczyć więcej niż setki koni mechanicznych. Dlatego Ferrari F90 nie jest obiektem do klasycznego porównywania na kartce, tylko przykładem, jak bardzo wartość w świecie supersamochodów może wynikać z pochodzenia, a nie z praktyczności. I dokładnie dlatego ten model nadal ma znaczenie także dziś, kiedy rynek wygląda już zupełnie inaczej.

Dlaczego ten projekt nadal działa na wyobraźnię fanów supersamochodów

W 2026 F90 pozostaje dla mnie jednym z najlepszych przykładów auta, które zyskało status ikony nie dzięki liczbie wyprodukowanych egzemplarzy w oficjalnym katalogu, ale dzięki historii, odwadze stylistycznej i skrajnej rzadkości. W świecie supersamochodów często mówi się o mocy, czasie do setki i najnowszej elektronice, ale ten model przypomina coś ważniejszego: że emocje zaczynają się dużo wcześniej, przy samym pomyśle na samochód.

Jeśli interesują cię takie auta, patrz nie tylko na osiągi. Sprawdzaj, kto je zaprojektował, dla kogo powstały i czy mają udokumentowane pochodzenie. Właśnie te trzy elementy najczęściej decydują o tym, czy mamy do czynienia z ciekawym Ferrari, czy z legendą, która zostaje w głowie na lata.

FAQ - Najczęstsze pytania

To unikatowy model zbudowany przez Pininfarinę na bazie Ferrari Testarossa. Powstał jako tajny projekt typu coachbuilding, co oznacza, że posiada całkowicie nowe, niestandardowe nadwozie osadzone na sprawdzonych podzespołach mechanicznych.

Według dostępnych informacji powstało zaledwie sześć egzemplarzy tego modelu. Wszystkie zostały wykonane na specjalne zamówienie rodziny królewskiej Brunei pod koniec lat 80. XX wieku i przez lata pozostawały owiane tajemnicą.

Nie, to dwa zupełnie inne samochody. F90 to projekt z lat 80. oparty na Testarossie, natomiast SF90 Stradale to nowoczesna hybryda plug-in. Łączy je jedynie zbieżność nazw, która często bywa myląca dla osób szukających informacji o marce.

Pod względem mechanicznym F90 bazuje na rozwiązaniach z Ferrari Testarossa. Wykorzystuje jej podwozie oraz silnik, co sprawia, że pod unikatową karoserią kryje się klasyczna, analogowa technika supersamochodu z przełomu lat 80. i 90.

Tagi
ferrari f90
ferrari f90 pininfarina
ferrari f90 brunei
ferrari f90 testarossa
Udostępnij artykuł
Autor Gabriel Baran
Gabriel Baran
Nazywam się Gabriel Baran i od ponad dziesięciu lat zajmuję się analizą rynku motoryzacyjnego. Moje doświadczenie obejmuje zarówno pisanie artykułów, jak i badania dotyczące najnowszych trendów w branży. Specjalizuję się w ocenie technologii samochodowych oraz wpływie innowacji na użytkowników i środowisko. Moją misją jest dostarczanie rzetelnych i aktualnych informacji, które pomagają czytelnikom podejmować świadome decyzje. Staram się przedstawiać skomplikowane dane w przystępny sposób, co pozwala na lepsze zrozumienie tematyki motoryzacyjnej. Wierzę, że obiektywna analiza i dokładne fakt-checking są kluczowe dla budowania zaufania wśród moich odbiorców.
Oceń artykuł
Ocena: 0 Liczba głosów: 0

Komentarze(0)